O mnie

Moje zdjęcie
A co tu pisać? Ci co mnie znają, to mnie znają. A Ci co nie znają, to i tak z tego wpisu niczego się nie dowiedzą. Uwaga! Nie udzielam na blogu żadnych porad!!!

piątek, 5 listopada 2010

Zamiast

Żyjemy w dziwnych czasach, które charakteryzuje filozofia "Zamiast". O co tu chodzi? A no o to, że:
- zamiast pójść do tarocistki, usiąść w odpowiedniej atmosferze, przy zapalonej świecy, dobrej herbacie i otworzyć przed nią duszę (podświadomość), bierzemy telefon i dzwonimy do wróżki, nie wiedząc, czy ona przy wróżeniu dla nas nie popija koniaczku, albo rozpacza z jakiegoś powodu;
- zamiast pójść do przyjaciół, pobyć z nimi, podzielić się radościami i kłopotami, dzwonimy do nich z komórki, siedząc w tramwaju czy oglądając wystawy sklepowe;
- zamiast przeżywać swoje uczucia i emocje, ekscytujemy się tasiemcowymi serialami i infantylnymi przeżyciami ich bohaterów;
- zamiast napisać list do ukochanej osoby na pięknej papeterii (kto z młodych wie jeszcze, co to papeteria), piszemy e-maila;
- zamiast zjeść dobry posiłek w restauracji, jemy świństwa z fast foodów;
- zamiast ugotować domowe jedzenie, kupujemy półfabrykaty i odgrzewamy je w mikrofali;
- zamiast żyć naprawdę, otaczamy się "plastikowym" światem, bo tak wydaje się nam bezpiecznej i wierzymy, że wiedza zdobyta z Internetu, blogów, chatów i książek "dla żółtodziobów" nauczy nas tego, jak żyć, zapominając, że mądrość życiowa to nasze własne doświadczenia, głęboko przemyślane i poparte wiedzą zdobytą bezpośrednio od Nauczycieli i Mistrzów.
I nie myślcie, że jestem przeciwko postępowi i nowoczesności, gdyby tak było nie pisałabym tego bloga, nie korzystałabym z komputera i komórki i nie jeździłabym samochodem. Po prostu nie jestem i nie będę ich niewolnikiem. To nowoczesność ma służyć mi, a nie ja jej. I ani z konsultacji lekarza, ani z konsultacji tarocisty nie będę korzystać on line czy telefonicznie, bo zbyt cenię sobie swoje zdrowie fizyczne i psychiczne.
Jest to moje zdanie i nikogo nie zmuszam do podzielania go. Każdy ma prawo żyć, tak jak mu się podoba. Ja wolę życie naprawdę, a ktoś może wybrać życie "zamiast". Ponoszę konsekwencje swoich wyborów, ale i ten, kto wybiera "plastikowe życie zamiast" też je poniesie.

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Najsmieszniejsze jest to, ze ta seria ksiazek ,,dla zoltodzibow'' po niemiecku nazywa sie seria ,,dla glupkow''.Wiec od razu wiadomo kto kupuje i czyta takie ksiazki;)
W dzisiejszych czasach luksusem stalo nieposiadanie komorki.

pozdrawiam cieplo
Adela

Anna pisze...

Popieram Panią w pełni, każdy powinien pamiętać że to technologia ma nam służyć a nie nas zniewolić. Ile to już razy korciło mnie aby telefon wyrzucić przez okno. Niestety ludzi tak głęboko wsiąkło w tą papkę "zamiast" że nie widzi już jak mogło by wyglądać inne życie. Świetny tekst - Pozdrawiam gorąco :)

Kinga pisze...

Dzień dobry! :)

Pani Allu, zgadzam się w całej rozciągłości.
Co się tyczy pierwszego "zamiast", też jestem bardzo przeciwna telefonicznym substytutom wróżb, ze szczególnym uwzględnieniem komercyjnych portali i ezotelewizorni. Już pal sześć, czy wróżka po drugiej stronie kabla popija koniaczek, bo występują tu jeszcze poważniejsze problemy i zagrożenia. Ten biznes stoi na wielu niezdrowych mechanizmach i pułapkach, których - co najgorsze - same wróżki z nie zawsze są świadome. Po prostu szkodzą sobie i ludziom nawet o tym nie wiedząc.
Przez krótką chwilę byłam po tamtej stronie, na dużym komercyjny portalu.
Od dawna noszę się z zamiarem poruszenia tematu na swoim blogu, tylko ciągle troszkę boję się wsadzać kij w mrowisko. Niektórym już nic nie przemówi do wyobraźni (a co dopiero do rozumu) i pewnie zgarnę łomot. :)
Sama nie wiem. Może warto zaryzykować, dla tych osób, które przeczuwają że coś jest nie tak, ale potrzebują zewnętrznego potwierdzenia, przykładu...?

Tolerancyjny pisze...

Szanowna Pani. Czyż nie jest paradoksem, że zdobycze techniki, w tym konkretnym przypadku, posłużę się rewolucyjnym wynalazkiem - telefonem komórkowym. Ta zabawka, miała przyczynić się do zapewnienia nam więcej czasu wolnego, a okazuje się, że jest odwrotnie. Ludzie pędzą jak w amoku, nie mają czasu dla siebie, rodziny, przyjaciół. Ja nie muszę uczestniczyć w tym ,,wyścigu szczurów" - jestem na emeryturze.

Pozdrawiam Panią z całego serca.
Edward Z. z Wałbrzycha.